Увага!!! Тема уроку
Подорож
Тренування вимови
Czesław Miłosz
Droga
Tam, gdzie zielona ściele się dolina
I droga, trawą zarosła na poły,
Przez gaj dębowy, co kwitnąć zaczyna,
Dzieci wracają do domu ze szkoły.
W piórniku, który na wskos się otwiera,
Chrobocą kredki wśród okruchów bułki
I grosz miedziany, który każde zbiera
Na powitanie wiosennej kukułki.
Berecik siostry i czapeczka brata
Migają między puszystą krzewiną.
Sójka skrzekocząc po gałęziach lata
I długie chmury nad drzewami płyną.
Już dach czerwony widać za zakrętem.
Przed domem ojciec, wsparty na motyce,
Schyla się, trąca listki rozwinięte
I z grządki całą widzi okolicę.
Основна частина уроку
Przybliżają się wakacje. I żeby się na nich nie nudzić, musimy zaplanować,
jak je spędzić.
Oczywiście, najlepszym wyjściem z sytuacji byłaby podróż.
Inna rzecz, nie każdy może pozwolić sobie na wypoczynek morski na
Maldywach, polowanie na żyrafy w Afryce czyli przynajmniej plażę nad Morzem
Śródziemnym.
Ale nie warto zapominać o kraju ojczystym. Mimo tego, że nasze większe
rzeki zapomniały od dawna o czystej wodzie, lasy o powietrzu czystym, mamy
jeszcze dużo zakątków, w których spędzony tydzień sprawia dużo przyjemności.
Przypominamy sobie, że nasza babcia mieszka na wsi właśnie w takim miejscu.
Wtedy zbieramy trzech-czterech (można więcej) kolegów, szukamy namiot,
kociołek, wędki, trochę jedzenia i wytłukłszy się w pociągu dwie godziny
jesteśmy u celu. I nic strasznego nie ma w tym, że namiot w żaden sposób nie
chce się rozpinać, ogień się wciąż nie rozpala, trzy dni z rzędu pada deszcz,
wyżywienia starczy tylko na połowę terminu – tak, że pod koniec na ślimaki i żaby zaczynamy patrzeć z punktu widzenia Francuzów – odnosimy najpiękniejsze
wrażenia, wracamy z uczuciem satysfakcji, podrapane, przesiąkle zapachem
dymu z ogniska, ale szczęśliwi.
Jak ktoś nie lubi wypoczynku na przyrodzie i ma do dyspozycji trochę więcej
pieniędzy, może polistać poradnik turystyczny, znaleźć kilka pobliższych
zamków, miast zabytkowych i dwa-trzy dni pojeździć po nich, wchodząc w rolę
badacza-archeologa. Naprawdę, takie miejsca mają swój niezapomniany urok, a
stare kamienie – swoją duszę. Kto potrafi ją wyczuć, ten usłyszy bieg czasu.
Kilka dni zachwycająco możemy też spędzić w dużych miastach, oglądając
zabytki, zwiedzając muzea, galerie, kawiarnie lub po prostu włócząc się ulicami –
komu co bardziej przypada do gustu.
Podłączmy fantazję i wtedy wspomnienia z wakacji będą wspaniałe i
niezapomniane.
Тренуємо читання
W ubiegłe wakacje wyruszyliśmy w podróż po północnej Afryce. Zafascynowani berberyjską kulturą przemierzaliśmy górskie szlaki Atlasu. To były niezapomniane chwile. Na koniec, nieco zmęczeni włóczęgą po górach, pojechaliśmy nad ocean, by odpocząć w małej wiosce, oczywiście z daleka od cywilizacji. Niestety, tam zaczęły się nasze problemy. Najpierw mała Łucja zainfekowała sobie skaleczoną nogę. W ciągu jednej nocy noga napuchła jej, a rana niebezpiecznie zropiała. Tej samej nocy Julię, drugą córkę, coś ukąsiło. Niegroźne z początku zaczerwienienie zaczęło się szybko powiększać i Julia dostała wysokiej gorączki. W wiosce nie było żadnego lekarza. Od najbliższego miasta dzieliło nas 200 kilometrów. O świcie chcieliśmy wsiąść w samochód i jak najszybciej jechać w kierunku jakiegoś szpitala. I wtedy okazało się, że mój mąż ma 40˚ i straszną biegunkę. Nie wiedziałam, co robić. Nie mam prawa jazdy. Nigdy nawet nie próbowałam jeździć samochodem! W wiosce, w ramach pomocy, oferowano mi transport osiołkiem albo łódką – ani to, ani to mnie nie ratowało. Kiedy skończyły mi się leki przeciwgorączkowe, nie miałam już wyjścia, postanowiłam zaufać miejscowej znachorce… Czy uwierzycie, że ona, ta stara kobieta z torbą tajemniczych ziół, nam pomogła? Po paru dniach, nie pamiętaliśmy już o chorobach ani strachu.